Monday, 17 March 2008

Oda - aprioryczne cnoty

Śmieszą mnie cynicy. Ludzie, którzy swoje braki w rozwoju społecznym tuszują tłustymi gadkami, obrastającymi w piękne, bogato zdobione słowa. Tak dużo człowieka kosztuje bycie sobą.

śmiej się towarzyszu broni, śmiej z tych obłudników

Friday, 14 March 2008

***

Pan S. pracował z tatą. Miał syna, chorego na raka krwi - białaczkę. Miał też chorą córkę. Codziennie chodził modlić się niedaleko domu - pod kapliczkę. Pod tą kapliczką zginał przedwczoraj.
Zabił go samochód prowadzony przez młodego chłopaka, który trochę wypił, trochę...
Mama płakała, tato milczał.


Umarł pan S. miał 51
- niech spoczywa w spokoju.

Są takie chwile kiedy człowiek myśli o śmierci, o swojej śmierci, o śmieci bliskich. Tak trudno sie pogodzić z tym, że bliscy odchodzą.
Codziennie, kiedy wracam do domu przytulam moich rodziców, których kocham nad życie i nie wyobrażam, że kiedyś może przyjść taki dzień, że wrócę do domu, a ich tam nie będzie. Nie wiem czy o tym wiedzą, czy to czują, ale są dla mnie najbliższymi istotami na świecie, w których mam wsparcie, którym ufam ponad wszystko.


Dzisiaj opłakuje śmierć człowieka, którego znali moi rodzice, którego kochały jego własne dzieci, który umarł przez drugiego człowieka, nie przez przypadek. Człowieka, którego nie znałam.

Umarł pan S. miał dopiero 51 lat.