Sunday, 30 December 2007

wszystkie mleczne drogi [..]

"tak sobie myślę, że zycie byłoby takie fantastyczne gdyby można było tak po prostu spełniać marzenia..."

to jedna z miliona myśli osoby, którą bardzo cenię, bardzo szanuje i podziwiam, a przede wszystkim kocham.
Dzisiaj postanowiłam trochę o niej napisać.

Poznałam ją w 2001 roku. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, szła placem przed naszą starą szkołą. Pierwszą wspólną szkołą. Taka porządna, poukładana z głową wysoko uniesioną i pewnością siebie. W szkole zawsze przygotowana, gotowa. Ten okres pomiędzy '01-'04 pozwolił poznać się nam bliżej, chociaż nie aż tak blisko. Wspólne godziny w szkole i po - na zajęciach, wspólne wyjazdy - wiele nas łączyło, ale także wiele dzieliło. Te lata jednak na zawsze zostaną w pamięci, wtedy w życiu istotną rolę zajmuje przyjaźń.
Kolejne lata między '04 a'07 przyniosły jeszcze więcej niespodzianek. To miłe kiedy jest ktoś kto siedząc w ławce przed Tobą odwróci się do ciebie i po prostu uśmiechnie. Przyjemnie jest pomyśleć o tych przerwach spędzonych na ławka w ciepłym wiosennym słońcu, o tych lekcjach przesiedzonych na świetlicy.
Dzisiaj wiem, że milczenie może oznaczać czyjąś obecność w naszym życiu. Wiem, że dzisiaj w każdej chwili mogę wsiąść w autobus i pojechać do niej. Każda kawa z nią to chwila radości, na którą możemy sobie pozwolić. Mam nadzieję, że ona też jest świadoma tego, że jestem.

Jest jedna rzecz, której jestem pewna - nadejdzie taka chwila kiedy będziesz mogła "tak po prostu spełniać swoje marzenia".

Dzsiaj mogę to powiedzieć: dobrze, że jesteś M.

Thursday, 20 December 2007

bez potrzeby

N i e w i e m. To są słowa, które ostatnio przychodzą mi do głowy, n a j c z ę ś c i e j. Nie wiem, co będzie jutro. Nie wiem, czy jutro będzie słońce, nie wiem czy mam ochotę na kawe z mlekiem. Nie wiem czy chce żeby ludzie umierali. Nie wiem.
P r z y k r e.

Smutne jest to, że bliscy odchodzą i zostają po nich tylko fotografie. Gdzie się podziały Święta? Mam nadzieję, że tylko na chwile wyszły i wrócą wkrótce. Wrócą razem z nimi.

Są rzeczy, które w życiu się nie zmieniają
- dalej lubię f i o l e t. To grzech?

Tuesday, 4 December 2007

***

kilka lat temu przewróciłeś moje życie do góry nogami, bez zapowiedzi, bez pozwolenia. Przyszedłeś, usiadłeś obok mnie w tej samej kolejce po szczęście i tak zostałeś. A teraz? Chyba jesteśmy bezwstydnie szczęśliwi. Chyba znów mija ta sama zima 4 grudnia.

Kocham Cię R.

Monday, 3 December 2007

pożegnanie ciepłego trzeciego grudnia

3 grudnia 2007

Ciepły dzień.

Głośny śmiech, to była cała ona. Czasem ostre słowa padały z jej ust. Ale to było nic. Wspólnie spędzone chwile, wieczory, noce. Szalone dni, razem. Przyjaźń miała przetrwać. Miała.

Kilka tygodni, a nawet miesięcy temu pożegnałam przyjaciółke. Bardzo ją kochałam. Wspaniała osoba. Znałyśmy się praktycznie od dziecka. Mówiłyśmy "na zawsze", niestety. Rozstałyśmy się, bo tego chciała. Mówiła, że potrzebuje czasu, że jak sobie wszystko ułoży to może wróci. Dzisiaj wiem, że nie wróci. Żyje własnym życiem, z własnymi przyjaciółmi, własnymi dobrymi chwilami, swoją muzyką, beze mnie. Nie ma jej już.

powiedziałaś:
- Może ten czas pokaże jak naprawde jest miedzy nami i co nas łączy.

Pokazał.

Dzisiaj już wiem, że Cię nie będzie w moim życiu, dlatego ja też postanowiłam odejść od Ciebie. Tak będzie lepiej.

To był kolejny dzień, kiedy pomyślałam o Tobie ciepło.
Żegnaj A.