"tak sobie myślę, że zycie byłoby takie fantastyczne gdyby można było tak po prostu spełniać marzenia..."
to jedna z miliona myśli osoby, którą bardzo cenię, bardzo szanuje i podziwiam, a przede wszystkim kocham.
Dzisiaj postanowiłam trochę o niej napisać.
Poznałam ją w 2001 roku. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, szła placem przed naszą starą szkołą. Pierwszą wspólną szkołą. Taka porządna, poukładana z głową wysoko uniesioną i pewnością siebie. W szkole zawsze przygotowana, gotowa. Ten okres pomiędzy '01-'04 pozwolił poznać się nam bliżej, chociaż nie aż tak blisko. Wspólne godziny w szkole i po - na zajęciach, wspólne wyjazdy - wiele nas łączyło, ale także wiele dzieliło. Te lata jednak na zawsze zostaną w pamięci, wtedy w życiu istotną rolę zajmuje przyjaźń.
Kolejne lata między '04 a'07 przyniosły jeszcze więcej niespodzianek. To miłe kiedy jest ktoś kto siedząc w ławce przed Tobą odwróci się do ciebie i po prostu uśmiechnie. Przyjemnie jest pomyśleć o tych przerwach spędzonych na ławka w ciepłym wiosennym słońcu, o tych lekcjach przesiedzonych na świetlicy.
Dzisiaj wiem, że milczenie może oznaczać czyjąś obecność w naszym życiu. Wiem, że dzisiaj w każdej chwili mogę wsiąść w autobus i pojechać do niej. Każda kawa z nią to chwila radości, na którą możemy sobie pozwolić. Mam nadzieję, że ona też jest świadoma tego, że jestem.
Jest jedna rzecz, której jestem pewna - nadejdzie taka chwila kiedy będziesz mogła "tak po prostu spełniać swoje marzenia".
Dzsiaj mogę to powiedzieć: dobrze, że jesteś M.