Tuesday, 28 October 2008

* * *

nie będę spać spokojnie
będę tulić do snu szare sny
spowite ciężkim oddechem
będę wahać się
na każdej z krawędzi
dopóki nie dowiem się
kim jestem.

Tuesday, 21 October 2008

ze strachu, lęku i ciemności
z serca nieodpowiedzialności
lodu na wielkim stawie
z braku Ciebie obawie

mów do mnie latem
bądź mym kochankiem
i bądź bratem
kochaj.

Wednesday, 15 October 2008

zazdrość

to piękne, że są ludzie, którzy umierają z tęsknoty.
miłość biega po ulicy,
ach, zakochani!


zazdroszczę wam.

Monday, 13 October 2008

I have a dreams
one day.

I'm gonna work it!

:)

Saturday, 4 October 2008

* * *

different kind of blue

started so well
felt warm on your heart
but you let it go
this time lights guide me home
could it be worse

it was just cold evening

Tuesday, 24 June 2008

She

sitting here
all alone
thinking about the future.
Is it a future with pictures of you ?
Is it there a little bit of happines ?

There are some parts of it
Some parts wich destroy all of the stars we took
all of the smiles we gave

You won't forgot about the past.
She's here one more time

for how long ?
tell me

Sunday, 22 June 2008

got no excuse

Lato przyszło,
smutno przyszło
i stoi nie wiedząc dlaczego?

Przyjaciółka? Ktoś kto zna Ci od zawsze. Kto nie zostawia. Kto czasem może się poświęcić. Zawsze pamięta, czasem przypomina i dzwoni. Po to by pomilczeć do słuchawki. Pije kawę z dużą śmietanką i zabiera na spacery. Ktoś kto śmieje się z głupich żartów i narzeka na mężczyzn. Ktoś kto 'jest' a nie 'nie ma go'.

Ani ja taka nie jestem ani Ty.
Dajmy więc temu spokój.

3 grudnia to był dobry dzień..

Monday, 16 June 2008

słowa i słówka

czerwiec ucieka.

Nie mam ochoty na ważenie słów.
Na namiętności czy czułości, bo kiedy staram się dać trochę ciepła z siebie ono jakby ucieka przez okno. Postaram się pojawiać i znikać. Nie chce mi się mówić o tym teraz. Chce w ciszy patrzeć w pochmurne niebo za szybą. Jest dobrze, kiedy chwilami mnie nie ma dla Ciebie. Rozumiem, bo ja też czasami wole sama chodzić do kina, nikomu o tym nie mówiąc.


podziękowania dla Pana A. za to, że jest teraz dobrze,
za rozmowy nocą.

Wednesday, 21 May 2008

sadness

mam zalety
moje ciało

**
tak jakby to uczucie stało się moim kochankiem
i namiętnie pieściło mój umysł
nic nie warta jestem dzisiaj dla siebie.

i po co ten płacz?

- głupia idiotka

Monday, 12 May 2008

somewhere over the rainbow

ostatnią stronę napisało życie,

wybrałeś.

Thursday, 8 May 2008

* * *

i przyszedł maj, nie tak jak miał
i przyszedł maj, tak jak tylko chciał
przyszedł maj,
bolało.

Smutno tak, ja kocham go, on mnie, a tak naprawdę żyjemy na dwóch odległych biegunach.
Dzieli nas tylko jedna ulica, a jednak, jak gdyby cały świat.
Dzisiaj szaro zaczął się dzień, popołudniem lekko zaróżowiał, a teraz?
A teraz niebo spowiło się czarnym płaszczem - chyba płacze nocą, całe popuchnięte. Cóż za ironia, jakby lustrzane odbicie.
Chce szczęścia w Twoich oczach. Ale to, czego dzisiaj chce już się nie liczy, nie liczy się, że nie myślę o niczym innym, nie jem, nie sypiam. To już nieważne. Jak wiele rzeczy w życiu staje się nieistotnymi.

Mam nadzieję, że już nie pożałujesz tego, co przeze mnie się stało. Tego, co wybrałeś.
Że będzie dla Ciebie dobra. Właśnie ona.

Moje życzenie do poduszki: przyjdź, przytul i powiedz, że jest nieważne co było, nieważne, nic się nie liczy, bo jesteśmy, bo będziemy, od nowa, razem. Tylko we dwoje.Kocham

Żyję bajką, której zakończenie stoi za rogiem,
której ostatnią stronę piszesz Ty.

(feelin' like I wasting your time, your happyness, your life
is it true?)

Śpij

Monday, 5 May 2008

* * *

kocham Go
to prawda


to dobry człowiek, o wielkim sercu i życiowych pasjach.
szkoda, że wciąż od nowa nam nie wychodzi.
może to moja wina
czuję się zła
dzisiaj
,
ale
jutro
też jest dzień
jutro będę już dobra
dobra, będę smakowała jak każda inna


kocham Go
to prawda

* * *

mały duży cud
kiedy rodzi się człowiek

wczoraj byłam taka szczęśliwa, spełniło się moje wypragnione, wymarzone, wymodlone życzenie.
to była euforia radości, szczęście mnie ogarnęło tak niesamowite. człowiek nie zna granic radości jaką może przeżyć. To był Cudowny dzień, w którym spadł na mnie cud, taki mały, wspaniały cud. Jeszcze tylko kilka miesięcy, jeszcze tylko 6 miesięcy.

wszystko się zmieni

dziękuję Ci Boże, za każdy dzień, każdej tak małej istoty, tak małego cudu.

Friday, 2 May 2008

supergirl

http://youtube.com/watch?v=Wyco2Uva7hI

już wiem, czego boję się najbardziej - tego, że ktoś mnie skrzywdzi.
Zostanę sama.
Ludzie boją się śmierci, bólu fizycznego, biedy.
A ja się boję tego, że znowu nie będzie nikogo dookoła.
Tylko niespokojna cisza i wstyd.

Wiem, że sie stara, ale ludzie nie zmieniają się, nie w tydzień, nawet nie w dwa. To jest silniejsze ode mnie, to uczucie, że jednak to jeszcze nie to. Zawsze myślałam, że jeśli ludzie się kochają to nic innego nie ma znaczenia, że można żyć sobą, cieszyć się sobą, karmić się sobą. Marne złudzenia. Myślę, że jeszcze kiedyś będę to najlepszą, dla kogoś, tą jedyną, wartą coś więcej niż tylko kilka słów, kilka gestów. Dzisiaj znowu wyrzucam w ciszy moje smutki, po kryjomu. Znowu udaję, że wiem, że wierzę, że kochasz mnie bez granic. Szkoda, że oboje wierzymy w dwa całkiem inne uczucia. Dla mnie miłość to Ty i świat, dla Ciebie - świat i ja. Tak wiele nas różni. Szkoda, że nie mogę Ci jeszcze o tym nic powiedzieć.

Jeszcze kilka dni, kilka krótkich chwil.
I znów będę walczyć ze sobą o resztki poczucia własnej wartości, które ukrywam przed Tobą głęboko pod łóżkiem.

Już nie płaczę.

coz I'm a supregirl
and supergirls don't cry

Friday, 25 April 2008

babciu, ...

25 kwietnia, piękny dzień.
budzą się drzewa
słońce wpada przez okno, nieproszone.
na podwórku, krzyki dzieciaków
wiosna idzie
niosąc nadzieję i radość
a dla mnie?
dla mnie to tylko szarość
nicość, okryta smutkiem, tęsknotą i żalem
dlaczego

umarła.
tak bardzo Cię kocham, nie zapomnę, obiecuję.
Bożę, dzisiaj proszę Cię tylko o spokój dla niej
w zamian weź co chcesz.

25 kwietnia, piątek.

Monday, 21 April 2008

* * *

Nadwrażliwość to mój wróg
Przerost duszy nad rozumem
W głowę kopcie mnie
Może ozdrowieję
Dyskretnej troski trzeba mi.


Wiem, że nie jest łatwo ze mną żyć. Wiem, że wymagam dosyć sporo. Ale daję, daję z siebie tyle ile potrafię. Chciałam dać Ci całe swoje JA, głębokie i zagubione. Czuje się trochę zraniona, ale przecież bywało gorzej. Wiem, że się starasz. Wiem, że mamy jeszcze trochę czasu, może się uda. Chciałabym wiedzieć tylko czy Ty też tego chcesz?

Ktoś psuje mi krew, rani bezmyślnie.

Próbujemy. Raz jeszcze - próbujemy - tak do końca, kochać.

Thursday, 17 April 2008

* * *

czuję coraz bardziej jak to się ode mnie oddala, jak ginie gdzieś w oddali. To czyste świeże uczucie miłości paruje, rozmywa się. Dzisiaj nie czuje żebyś mnie kochał, nie wiem dlaczego.
Tak właśnie czuję, jestem, ale poza zasięgiem Twojej miłości. Może się minęliśmy, może pozwoliliśmy temu uciec, po cichu, po kryjomu.
Moja wyobraźnia przestała działać, nie widzę nas, widzę Ciebie i siebie. Dookoła mróz i ziąb. Zimne serca szarych chwil, starych chwil.

mamy jeszcze szanse?

tak strasznie się boję

Sunday, 13 April 2008

A friend of mine gave me an advice
he said
be careful and think twice
before you talk about your life protect yourself
just keep quiet
the more they know the harder they try to spoil your ways
to spread lies
and even though i know he could be right i just said


i live my life the way i want i got nothing to hide nothing at all life is not a fairy tale life is about more cause life is real.

jestem panią swojego życia?
jestem.
Kocham Cię

Thursday, 3 April 2008

* * *

the worst thing

feelin' blue
wasn't well today
they dillusioned me
what was about it?
oh, yea
about honesty.

it's raining even now
feelin' blue
like I said before.

i'm full of chagrin

Wednesday, 2 April 2008

* * *

wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali

!

Monday, 17 March 2008

Oda - aprioryczne cnoty

Śmieszą mnie cynicy. Ludzie, którzy swoje braki w rozwoju społecznym tuszują tłustymi gadkami, obrastającymi w piękne, bogato zdobione słowa. Tak dużo człowieka kosztuje bycie sobą.

śmiej się towarzyszu broni, śmiej z tych obłudników

Friday, 14 March 2008

***

Pan S. pracował z tatą. Miał syna, chorego na raka krwi - białaczkę. Miał też chorą córkę. Codziennie chodził modlić się niedaleko domu - pod kapliczkę. Pod tą kapliczką zginał przedwczoraj.
Zabił go samochód prowadzony przez młodego chłopaka, który trochę wypił, trochę...
Mama płakała, tato milczał.


Umarł pan S. miał 51
- niech spoczywa w spokoju.

Są takie chwile kiedy człowiek myśli o śmierci, o swojej śmierci, o śmieci bliskich. Tak trudno sie pogodzić z tym, że bliscy odchodzą.
Codziennie, kiedy wracam do domu przytulam moich rodziców, których kocham nad życie i nie wyobrażam, że kiedyś może przyjść taki dzień, że wrócę do domu, a ich tam nie będzie. Nie wiem czy o tym wiedzą, czy to czują, ale są dla mnie najbliższymi istotami na świecie, w których mam wsparcie, którym ufam ponad wszystko.


Dzisiaj opłakuje śmierć człowieka, którego znali moi rodzice, którego kochały jego własne dzieci, który umarł przez drugiego człowieka, nie przez przypadek. Człowieka, którego nie znałam.

Umarł pan S. miał dopiero 51 lat.

Sunday, 10 February 2008

10 luty 10 luty 10 i luty

Razem z nią wróciło to nieprzyjemne, zimne rozczarowanie. Nie wiem.
Dzisiaj zastanawiam się czy dobrze zrobiłam wracając. Nie wiem. Wpuściłam do mojego uporządkowanego życia stary bałagan i nie mogę sie znaleźć w tym burdelu.
Dzisiaj powiem Wam "sraty taty". Ja i tak nie dorównam tym wszystkim numerom 1. Nie chce. Teraz to mi nie zależy, nie tak jak kiedyś.

Monday, 14 January 2008

postanowienie

i będę dobrym człowiekiem, od dzisiaj.

Thursday, 10 January 2008

hallelujah

leave me out with the waste this is not what i do
it's the wrong kind of place to be thinking of you
it's the wrong time for somebody new
it's a small crime and i got no excuse
and is that alright yeah?
i give my gun away when it's loadedis that alright yeah?
if you don't shoot it how am i supposed to hold it?
is that alright yeah?


Kocham. Boli mnie ciało od myślenia o tym. Nie wiem co zrobić, co powiedzieć. Nawet milczenie staje się uciążliwe. Przyszedł czas na ciężką chwilę. Na ciężki oddech, kilka łez. Znow przyszło przygryść wargi i przetrzymać. Chciałabym być pierwszą w czyimś życiu, taką jedyną. Chciałabym to czuć. Mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki dzień, że nie będzie już żadnego 'ale'. Że będzie Ci tak samo zależeć na nas - tak jak mi zależy.




Właśnie tego nie potrafię Ci powiedzieć.

is that alright yeah?