"tak sobie myślę, że zycie byłoby takie fantastyczne gdyby można było tak po prostu spełniać marzenia..."
to jedna z miliona myśli osoby, którą bardzo cenię, bardzo szanuje i podziwiam, a przede wszystkim kocham.
Dzisiaj postanowiłam trochę o niej napisać.
Poznałam ją w 2001 roku. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, szła placem przed naszą starą szkołą. Pierwszą wspólną szkołą. Taka porządna, poukładana z głową wysoko uniesioną i pewnością siebie. W szkole zawsze przygotowana, gotowa. Ten okres pomiędzy '01-'04 pozwolił poznać się nam bliżej, chociaż nie aż tak blisko. Wspólne godziny w szkole i po - na zajęciach, wspólne wyjazdy - wiele nas łączyło, ale także wiele dzieliło. Te lata jednak na zawsze zostaną w pamięci, wtedy w życiu istotną rolę zajmuje przyjaźń.
Kolejne lata między '04 a'07 przyniosły jeszcze więcej niespodzianek. To miłe kiedy jest ktoś kto siedząc w ławce przed Tobą odwróci się do ciebie i po prostu uśmiechnie. Przyjemnie jest pomyśleć o tych przerwach spędzonych na ławka w ciepłym wiosennym słońcu, o tych lekcjach przesiedzonych na świetlicy.
Dzisiaj wiem, że milczenie może oznaczać czyjąś obecność w naszym życiu. Wiem, że dzisiaj w każdej chwili mogę wsiąść w autobus i pojechać do niej. Każda kawa z nią to chwila radości, na którą możemy sobie pozwolić. Mam nadzieję, że ona też jest świadoma tego, że jestem.
Jest jedna rzecz, której jestem pewna - nadejdzie taka chwila kiedy będziesz mogła "tak po prostu spełniać swoje marzenia".
Dzsiaj mogę to powiedzieć: dobrze, że jesteś M.
Sunday, 30 December 2007
Thursday, 20 December 2007
bez potrzeby
N i e w i e m. To są słowa, które ostatnio przychodzą mi do głowy, n a j c z ę ś c i e j. Nie wiem, co będzie jutro. Nie wiem, czy jutro będzie słońce, nie wiem czy mam ochotę na kawe z mlekiem. Nie wiem czy chce żeby ludzie umierali. Nie wiem.
P r z y k r e.
Smutne jest to, że bliscy odchodzą i zostają po nich tylko fotografie. Gdzie się podziały Święta? Mam nadzieję, że tylko na chwile wyszły i wrócą wkrótce. Wrócą razem z nimi.
Są rzeczy, które w życiu się nie zmieniają
- dalej lubię f i o l e t. To grzech?
P r z y k r e.
Smutne jest to, że bliscy odchodzą i zostają po nich tylko fotografie. Gdzie się podziały Święta? Mam nadzieję, że tylko na chwile wyszły i wrócą wkrótce. Wrócą razem z nimi.
Są rzeczy, które w życiu się nie zmieniają
- dalej lubię f i o l e t. To grzech?
Tuesday, 4 December 2007
Monday, 3 December 2007
pożegnanie ciepłego trzeciego grudnia
3 grudnia 2007
Ciepły dzień.
Głośny śmiech, to była cała ona. Czasem ostre słowa padały z jej ust. Ale to było nic. Wspólnie spędzone chwile, wieczory, noce. Szalone dni, razem. Przyjaźń miała przetrwać. Miała.
Kilka tygodni, a nawet miesięcy temu pożegnałam przyjaciółke. Bardzo ją kochałam. Wspaniała osoba. Znałyśmy się praktycznie od dziecka. Mówiłyśmy "na zawsze", niestety. Rozstałyśmy się, bo tego chciała. Mówiła, że potrzebuje czasu, że jak sobie wszystko ułoży to może wróci. Dzisiaj wiem, że nie wróci. Żyje własnym życiem, z własnymi przyjaciółmi, własnymi dobrymi chwilami, swoją muzyką, beze mnie. Nie ma jej już.
powiedziałaś:
- Może ten czas pokaże jak naprawde jest miedzy nami i co nas łączy.
Pokazał.
Dzisiaj już wiem, że Cię nie będzie w moim życiu, dlatego ja też postanowiłam odejść od Ciebie. Tak będzie lepiej.
To był kolejny dzień, kiedy pomyślałam o Tobie ciepło.
Żegnaj A.
Ciepły dzień.
Głośny śmiech, to była cała ona. Czasem ostre słowa padały z jej ust. Ale to było nic. Wspólnie spędzone chwile, wieczory, noce. Szalone dni, razem. Przyjaźń miała przetrwać. Miała.
Kilka tygodni, a nawet miesięcy temu pożegnałam przyjaciółke. Bardzo ją kochałam. Wspaniała osoba. Znałyśmy się praktycznie od dziecka. Mówiłyśmy "na zawsze", niestety. Rozstałyśmy się, bo tego chciała. Mówiła, że potrzebuje czasu, że jak sobie wszystko ułoży to może wróci. Dzisiaj wiem, że nie wróci. Żyje własnym życiem, z własnymi przyjaciółmi, własnymi dobrymi chwilami, swoją muzyką, beze mnie. Nie ma jej już.
powiedziałaś:
- Może ten czas pokaże jak naprawde jest miedzy nami i co nas łączy.
Pokazał.
Dzisiaj już wiem, że Cię nie będzie w moim życiu, dlatego ja też postanowiłam odejść od Ciebie. Tak będzie lepiej.
To był kolejny dzień, kiedy pomyślałam o Tobie ciepło.
Żegnaj A.
Saturday, 24 November 2007
"Czwartek [22.11.07] impreza. Nie sądziłam, że będę tak dobrze się bawić. Studia to jest cosś, co naprawde może być przyjemne jeśli się tego chce. Ja jestem we właściwymi miejscu i o właściwym czasie."
"Piątek [23.11.07] wrocałw. Piękne miasto, w szczególności jeśli jest się z kimś kogo się kocha. Koncert - jeśli chodzi o zabawe było mi bardzo dobrze z nim. "
****
Czasami zdarza mi się o Tobie myśleć, nie wiem dlaczego. Żyjesz gdzieś obok, zgubiłysmy to. Czas pokaże nam wszystko. Wszystko co straciłiśmy - może przywróci. Może zrozumiemy się A., może...
"Piątek [23.11.07] wrocałw. Piękne miasto, w szczególności jeśli jest się z kimś kogo się kocha. Koncert - jeśli chodzi o zabawe było mi bardzo dobrze z nim. "
****
Czasami zdarza mi się o Tobie myśleć, nie wiem dlaczego. Żyjesz gdzieś obok, zgubiłysmy to. Czas pokaże nam wszystko. Wszystko co straciłiśmy - może przywróci. Może zrozumiemy się A., może...
pisane 24 listopada 2007.
Tuesday, 13 November 2007
Człowiek w którymś momencie swojego życia dochodzi do pewnych wniosków. Niedługo minie 3 lata od kiedy moje życie zmieniła pewna osoba. Niespodziewanie, spontanicznie i bez pozwolenia wywrócił cały mój świat. Pozytywnie. Nauczyłam sie wiele nowych rzeczy. Ale odkryłam, że to nie na związku kończy się mój świat. Po 3 latach. Późno, ale dobrze, że teraz. Kocham, ale wiem, że świat jest do zdobycia. Trzeba brać, ale i dawać. Ja dałam dużo, a teraz mam ochotę tyle samo wziąć! Uśmiecham się do życia, bo wiem, że ono też się do mnie uśmiechnie.
Jest dobrze i niech tak zostanie.
Jest dobrze i niech tak zostanie.
Monday, 12 November 2007
ot tak
Tak właściwie, to nie wiem, co mnie skłoniło, żeby stowrzyć tą stronę. Życie jest nieprzewidywalne, człowiek sądzi, że nic go nie zaskoczy. A jednak. Ta decyzja jest dla mnie samej zaskoczeniem. Może warto spróbować, przekonam się.
Jest 12 listopada 2007, poniedziałek.
Dzień jak każdy inny, a jednak - zasypany śniegiem. A ja? Ja po prostu piszę i po cichu liczę na trochę zrozumienia.
To, co sobie tu cenie to anonimowość, chyba tyle. Muszę zaspokoić swoją potrzebę podzielenia się tym, co myślę. W życiu są takie chwile, kiedy zostaje się zupełnie samemu. I właśnie tak jest. Jestem sama, ale nie czuję się z tym źle. Trzeba przyzwyczajać sie do różnego typu samotności. Przyszła kolej na tą, kiedy trzeba coś głośno powiedzieć, a nie ma do kogo. Chyba znalazłam na to sposób.
Ktoś mnie opuścił, a może to ja ją opuściłam dawno i wróciłam za późno. Mam nadzieje, że wrócisz i Ty.
Jest 12 listopada 2007, poniedziałek.
Dzień jak każdy inny, a jednak - zasypany śniegiem. A ja? Ja po prostu piszę i po cichu liczę na trochę zrozumienia.
To, co sobie tu cenie to anonimowość, chyba tyle. Muszę zaspokoić swoją potrzebę podzielenia się tym, co myślę. W życiu są takie chwile, kiedy zostaje się zupełnie samemu. I właśnie tak jest. Jestem sama, ale nie czuję się z tym źle. Trzeba przyzwyczajać sie do różnego typu samotności. Przyszła kolej na tą, kiedy trzeba coś głośno powiedzieć, a nie ma do kogo. Chyba znalazłam na to sposób.
Ktoś mnie opuścił, a może to ja ją opuściłam dawno i wróciłam za późno. Mam nadzieje, że wrócisz i Ty.
Subscribe to:
Posts (Atom)