3 grudnia 2007
Ciepły dzień.
Głośny śmiech, to była cała ona. Czasem ostre słowa padały z jej ust. Ale to było nic. Wspólnie spędzone chwile, wieczory, noce. Szalone dni, razem. Przyjaźń miała przetrwać. Miała.
Kilka tygodni, a nawet miesięcy temu pożegnałam przyjaciółke. Bardzo ją kochałam. Wspaniała osoba. Znałyśmy się praktycznie od dziecka. Mówiłyśmy "na zawsze", niestety. Rozstałyśmy się, bo tego chciała. Mówiła, że potrzebuje czasu, że jak sobie wszystko ułoży to może wróci. Dzisiaj wiem, że nie wróci. Żyje własnym życiem, z własnymi przyjaciółmi, własnymi dobrymi chwilami, swoją muzyką, beze mnie. Nie ma jej już.
powiedziałaś:
- Może ten czas pokaże jak naprawde jest miedzy nami i co nas łączy.
Pokazał.
Dzisiaj już wiem, że Cię nie będzie w moim życiu, dlatego ja też postanowiłam odejść od Ciebie. Tak będzie lepiej.
To był kolejny dzień, kiedy pomyślałam o Tobie ciepło.
Żegnaj A.